Od bez mała kilkunastu lat na terenie kraju można uczestniczyć nawet jako osoba cywilna w komercyjnych szkoleniach, kursach strzelania dynamicznego. Szkolenia owe ściągają rzesze pasjonatów związanych poprzez pracę w szeroko pojętej branży wysokiego ryzyka, ale i osób z nią niezwiązanych, które chcą zdobyć pierwsze szlify w kontakcie z bronią wszelakiej maści.

Niestety w parze z szeroką dostępnością owych ofert idzie także przekazywanie pewnej wiedzy nie zawsze zgodnej z prawdą pola walki bądź sytuacji, w której używa się broni ostrej. Wynika to nie rzadko z tego, iż w większości przypadków szkolenia owe prowadzą osoby będące same cywilami, bądź pracujące w branży, ale nigdy nie mające doświadczenia wyniesionego z realnej sytuacji bojowej. Tak więc dochodzi tutaj do pewnego paradoksu. Z jednej strony kontakt z bronią palną, nauka jej szybkiego obsługiwania i strzelania przestała być wyłącznością dla osób z branży, ale i te osoby uczestniczą w wyżej wymienionych szkoleniach, aby doskonalić swoje umiejętności. Wynika to z braku środków na systematyczne szkolenie niektórych formacji mundurowych. Być może owe środki przeznaczane są a niejednokrotnie marnotrawione na zupełnie bezowocne projekty oraz założenia. Od dłuższego czasu trwa także dyskusja czy rozsądne jest w czasie szkoleń komercyjnych przekazywanie wiedzy z zakresu taktyki czarnej bądź zielonej, a także skutecznej ekstrakcji obiektów. Założyć można przecież, że niejednokrotnie umiejętności nabyte przez osoby cywilne w czasie takich szkoleń mogły by zostać wykorzystane do dokonanie przestępstwa, zamachu terrorystycznego lub stawienia skutecznego czynnego oporu w trakcie zatrzymania przez organy ścigania. Nie mniej jednak w obecnych czasach globalnej wioski wyciek informacji z zakresu taktyki, zachowań zespołów bojowych bądź technik posługiwania się bronią czy konstrukcji ładunków wybuchowych jest tak olbrzymi, że wiedza owa znajduje się ogólnodostępna w sieci internetowej.

W kraju obecnie znajduje się wielu specjalistów zwłaszcza z sił specjalnych jak np. JW GROM, najlepsza jednostka specjalna w kraju owiana legendą, którzy choć odeszli z czynnej służby nadal są zainteresowani przekazywaniem swojego doświadczenia oraz nabytych umiejętności, za zdobycie których płacili potem a niejednokrotnie krwią. W odróżnieniu od szkoleń prowadzonych przez osoby nie mające realnego doświadczenia bojowego są oni w stanie przekazać prawdziwą wiedzę. Najprostszą, najskuteczniejszą i zapewniającą przetrwanie w sytuacji kryzysowej. Z niewiadomych względów szereg instruktorów cywilnych jak i tych będących w branży promuje np. izraelski sposób przeładowani broni, który dla niektórych osób wymaga dłuższego czasu jego opanowania niż tzw. ,,amerykańska nakładka” prosta i skuteczna. Ponadto szereg filmików z różnych szkoleń zalał internet. Filmików, które tak naprawdę nie odzwierciedlają realizmu pola walki. Niejednokrotnie pojawiają się pomysły ściągania do kraju instruktorów spoza zagranicy, z krajów jak Izrael czy USA. Ponadto przyjeżdżają oni także w ramach rządowych kontraktów. Państwo z kieszeni podatników sponsoruje dla swoich formacji droższe i często nic nie wnoszące kursy. Zwłaszcza, że niemal na wyciągnięcie ręki znajdują się rodzimi specjaliści z doświadczeniem bojowym chętnie dzielący się swoja wiedzą. Przez swoją dostępność na miejscu wraz z wysoka jakością przekazywanej przez nich wiedzy idzie również w parze niższa cena owych szkoleń. Zwłaszcza w dobie niemal ciągłego zagrożenia terrorystycznego jak i złego geopolitycznego położenia kraju.

Ostatnimi czasy zaproponowano mi uczestnictwo w komercyjnym szkoleniu realizowanym przez grupę Storms Poland, gdzie obok osoby cywilnej głównym prowadzącym zajęcia był były szturman JW GROM. Na szkolenie z czarnej taktyki pojechałem tym chętniej, iż znałem tą osobę z poprzednich szkoleń na przestrzeni kilku lat. Po prostu byłem świadom tego, że przekaże wiedzę prawdziwą i doprowadzi kursantów do ,,czerwonej kreski”. Szkolenie, które odbywa się przy użyciu karabinków TGR-2 na amunicję pudrową zapewnia najwyższy realizm, a świadomość, iż w którymś z pomieszczeń czai się ,,Czarny Viktor”, który ostrzela bez skrupułów sekcję podnosi poziom adrenaliny i wprowadza pracę organizmu i mózgu na wysokie obroty. Wystarczy oberwać pudrową kulka, po której pozostaje ślad i ból, aby wyzbyć się wszelkiej bohaterszczyzny. Już po pierwszym nieudanym przejściu przez budynek, gdzie zespół został wyeliminowany w sposób bolesny przy drugim razie wszyscy kleili się do ścian i czaili jak koty. Po kilku godzinach pracy na wysokich obrotach organizmy nasze osiągnęły stan przemęczenia i to tak dużego że wzrok rejestrował np. zagrożenie ( ,,Czarny Viktor” ukryty za drzwiami ), ale mózg nie był w stanie już tych informacji przetrawić. Co więcej seria z amunicji pudrowej we framugę drzwi rozrzuca puder na wszystkie strony. Reakcja człowieka jest wtedy jak przy seria z AK i odbryzgami tynku i drzazg. Zatrzymanie się, cofnięcie, przyklejenie do ściany bądź chwilowy paraliż. Imitacje flashbangów i granatów wrzucanych do pomieszczeń czy wylatujących w naszą stronę również robiły olbrzymie wrażenie.

Zaznaczyć wypada, iż szkolenie odbywało się w maskach i przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności. Ponadto każdy uczestnik otrzymał fakturę, wszystko odbywa się legalnie bez żadnej lewizny.
Sporym ułatwieniem jest także zadaszona hala o powierzchni 150 metrów kwadratowych, gdzie można szkolić się bez względu na zmienne warunki klimatyczne jak deszcz czy dotkliwy chłód. System monitoringu zamieszczony w jej wnętrzu pozwala później w ramach omówienia obejrzeć poczynania ćwiczących.

Broń typu TGR-2 zapewnia niezwykle realne odzwierciedlenie pola walki zarówno w taktyce zielonej, czarnej jak i przy szkoleniu zespołów bojowych oraz ochronnych. Na samym sobie można przekonać się jak łatwo można zginąć, co dzieje się z człowiekiem, gdy tarcze przestają być tarczami a zaczynają pod postacią ,,Czarnego Viktora” strzelać do sekcji szturmowej wykorzystując naszą nieuwagę i słabość. To świetne szkolenie nie tylko dla cywili, ale i ludzi z branży a amunicja pudrowa nie barwi ubrań po prostu puder się strzepuje. Wyjeżdżając z tego szkolenia drugiego dnia człowiek zdecydowanie nabiera pokory do siebie poznaje swoje ograniczenia, możliwości, ale jeszcze bardziej zaczyna cenić wszystkich tych dla których taka praca to codzienność, a zwłaszcza operatorów sił specjalnych, którzy poświęcają wiele by w razie konieczności bronić życia i zdrowia obywateli RP. Niestety są oni w środowisku szkoleniowym traktowani jako zagrożenie dla już szkolących, którzy poprzez swoje doświadczenia weryfikują niektóre pokazywane ,,myki”. Często odnosi się wrażenie, że wszyscy zapomnieli o tych ludziach, którzy są na miejscu i zawsze chętnie dzielą się swoja wiedzą. Niejednokrotnie spotykałem się z koncepcją zorganizowania jakiegoś szkolenia, a gdy proponowałem kontakt do kogoś z byłych specjalsów nagle zapadała cisza…

Jeżeli ktoś chce poszerzyć swoje umiejętności, zweryfikować je czy sprawdzić samego siebie powinien wybrać się na taki kurs. Ja wróciłem zadowolony, z przeciążonym organizmem i kilka dni po dochodziłem do siebie. Większego realizmu nie będzie. Sprawdźcie sami – wystarczy wpisać nazwę strony internetowej: storms.pl.

Tekst został opublikowany w Broń i amunicja 06-2018